Sanktuarium

Duszpasterzem wspólnoty jest o. Stefan Tuszyński OFMConv. Zapraszamy na spotkania w pierwsze wtorki miesiąca - Msza św. o godz. 17.00 (od listopada do marca) albo o godz. 18.00 (od kwietnia do października), a po niej spotkanie oraz w trzecie wtorki miesiąca - Adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy Franciszkańskiego Domu Formacyjno-Edukacyjnego godz. 18.00 (w okresie jesienno-zimowym) lub 19.00 (w okresie wiosenno-letnim).
Sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej >>
Diecezja Bielsko-Żywiecka >>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

Spotkanie 3 listopada

Pierwszy wtorek miesiąca to tradycyjnie spotkanie Ogniska po Mszy Św. Tym razem rozpoczęliśmy je od złożenia życzeń urodzinowych Ojcu Sylwestrowi – opiekunowi duchowemu naszego Ogniska. Na stole pojawiło się ciasto – tak Anita świętowała swoje przystąpienie do Ruchu Wiernych Serc. Pięknie opowiedziała o tej swojej decyzji, która zapadła na ogólnopolskich rekolekcjach Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar na Górze Św. Anny. O swoich wrażeniach po rekolekcjach mówili też inni. Kto chciał, mógł otrzymać w prezencie broszurę z nowenną o pojednanie małżeństw w kryzysie z błogosławioną Laurą Vicuńą, patronką skłóconych małżeństw.

W dalszej części Iwona – liderka przedstawiła kolejny wykład połączony z prezentacją, będący dalszą częścią tematu z zeszłego miesiąca. Oto on:

Skąd się bierze niezgoda na siebie samego i swoje życie?

Wszystko ma swoją przyczynę!

Nasz brak miłości do siebie posiada swoje określone źródło – „jeśli nie lubimy i nie szanujemy siebie, to dzieje się tak dlatego, że nie byliśmy kochani i szanowani. Miłości do siebie można nauczyć się tylko przyjmując miłość innych.

Najgłębsza i najbardziej podstawowa potrzeba ludzkiego serca to potrzeba bezwarunkowej miłości. Alkohol, narkotyki, seks, szukanie sławy, uznania – to wszystko jest szukaniem miłości. Chodzi tu o miłość bezwarunkowa – „miłość agape”, która przyjmuje nas nie ze względu na to co mamy lub co robimy, ale ze względu na samo nasze istnienie. Ta miłość sprawia, że maski które nosimy same spadają z naszych twarzy, ponieważ w miłości bezinteresownej posiadamy wszystko, rezygnujemy z ukrywania naszych wad, zabiegania o ludzką sympatię, pochwały itp. Doświadczając takiej miłości czujemy się kochani niezależnie od tego, jacy jesteśmy. Czując się kochani odkrywamy własną niepowtarzalną wartość.

Taka bezwartościowa miłość wśród ludzi jest bardziej marzeniem niż rzeczywistością. Dzieje się tak dlatego, że wszyscy nosiliśmy lub nosimy głęboko ukryte w nas rozczarowanie do tej miłości, której doświadczyliśmy, mieliśmy lub mamy uraz spowodowany miłością ograniczoną i warunkową. A miłość warunkowa jest zawsze doświadczeniem bolesnym.

Próbując odkryć przyczyny niezgody na siebie nie można pominąć/lekceważyć atmosfery własnego domu rodzinnego.

  • Niemowlę „nie wie kim jest i co jest warte?” – całą wiedzę o sobie i wartości swojego życia czerpie przede wszystkim od rodziców, szczególnie od matki. Wiedzę tą buduje na podstawie komunikatów jakie dostaje, wyrażonych niewerbalnie i werbalnie.
  • Dziecko „dowiaduje się”:
  • że jest kochane za to kim jest
  • że na miłość rodziców musi sobie zasłużyć (dobrym zachowaniem, sukcesami, uległością, posłuszeństwem itp.). W miarę upływu czasu rodzice kodują w nim coraz to nowe warunki rodzicielskiej miłości.

Okrutnym warunkiem rodzicielskiej miłości jest całkowita rezygnacja dziecka z jakiejkolwiek wolności i podporządkowanie się ich woli.

  • Nierzadkim warunkiem miłości do dziecka jest zaspokojenie nadmiernych potrzeb uczuciowych, nie zrealizowanych w małżeństwie jednego z rodziców.
  • Oczywiście warunkowa miłość rodziców jako przeciwieństwo bezwarunkowej, może wyrażać się w bardzo subtelny sposób (żądania pod adresem dziecka nie muszą być słownie komunikowane, ale wyrażać się w pewnych postawach i gestach. Wówczas dziecko zachowanie rodzica odbiera jako karę lub nagrodę).
  • Dziecko kochane miłością warunkową, „za coś”, stopniowo nabiera przekonania że jest niewiele warte. Zaczyna siebie nie lubić. Dochodzi do wniosku, że nie może być przyjmowane dla wartości, którą jest samo w sobie ale że jego wartość tkwi w istocie poza nim: w rzeczach, które zdobywa, w wymaganiach, które spełnia. Utwierdza się w przekonaniu, że można je kochać jedynie „za coś”. A ponieważ dziecku najbardziej zależy żeby być kochanym – rozwija w sobie postawę „zasługiwania na miłość”. To właśnie ta postawa sprowokuje je w przyszłości do szukania za wszelką cenę potwierdzenia swojej wartości, a gdy to się nie powiedzie i życie okaże się zbyt bolesne – do ucieczki od niego.
  • Nieakceptacja siebie jest problemem wielu ludzi wywodzących się z tzw. „porządnych rodzin”, jednak w znacznie większym stopniu dotyczy dzieci wychowujących się w rodzinach rozbitych, dzieci niechcianych, porzuconych, nadmiernie uzależnionych od rodziców, bitych, przeklinanych itp. Przeciętna „warunkowa” miłość rodzicielska podważa w dziecku poczucie jego własnej wartości, ale miłość wypaczona lub jej zupełny brak całkowicie ją rujnuje. Poniewieranym na różne sposoby dzieciom już jako ludziom dorosłym wyjątkowo trudno zgodzić się na siebie i swoje życie. Przeszkadza im w tym wielkie poczucie winy, które rodzi się z mechanizmu „idealizacji rodzica”.
  • Chociaż miłość warunkowa przejawia się w naszym życiu z różną intensywnością, tak naprawdę doświadczył jej każdy. Nasi rodzice nie mogli nam zapewnić pełnej, bezwarunkowej miłości, chociaż być może bardzo się o nią starali. Żaden człowiek nie może kochać miłością pełną, bezwarunkową, ponieważ tak kochać mógłby tylko ktoś, kogo nigdy nie skrzywdzono. Nawet najbardziej kochający rodzice mogą tylko mniej lub bardziej zbliżyć się do ideału miłości bezwarunkowej. Na pewno czymś co zbliża ich do tego ideału jest ich harmonijna więź małżeńska. Nieporozumienia między rodzicami dziecko zawsze odbiera jako brak miłości. Ta więź rodzi się oczywiście z uporania się przynajmniej w podstawowym stopniu z własnymi wewnętrznymi problemami. Trudno oczekiwać żeby rodzic wewnętrznie rozbity, nie akceptujący siebie, uciekający od życia i starający się przypodobać innym mógł rozwinąć w swoim dziecku poczucie własnej wartości i przekazać mu jasną i spójną wizję rzeczywistości. W sposób naturalny nawet się o to specjalnie nie starając przekaże mu własne lęki, frustracje i uzależnienia.
  • W skrzywdzeniu, odrzuceniu tkwi źródło naszych wielu słabości, także moralnych.
  • W dziedzinie moralnej niezgoda na siebie wyraża się przede wszystkim w tzw. „chorym poczuciu winy”, które polega na tym, że człowiek bierze na siebie całą odpowiedzialność za popełnione zło podczas gdy jego odpowiedzialność jest cząstkowa. Krzywdzenie drugich jest wtórne, pierwsze jest zawsze bycie krzywdzonym.
  • Niezgoda na własną historie życia, w której było się krzywdzonym, zawsze owocuje niezgodą na własne słabości moralne. Chcąc pokonać te słabości trzeba je dostrzec i nazwać, zaakceptować i uleczyć historię życia będącą źródłem tych słabości.

Podsumowując:

  • Uznanie swojej wartości i zgoda na siebie rodzi się w dzieciństwie.
  • Ich źródłem jest miłość naszych rodziców. Istotne są także późniejsze doświadczenia bycia odtrąconym, niekochanym.
  • Większy lub mniejszy brak miłości, odrzucenie, którego doświadczyliśmy w domu rodzinnym i nie tylko sprawia, że nie umiemy kochać prawdziwie samych siebie i buntujemy się przeciw swojemu życiu.
  • Brak doświadczenia miłości rozwija w nas różne formy egoizmu będącego wynaturzoną miłością własną. Jeśli wszyscy jesteśmy egoistami w mniejszym lub większym stopniu to dlatego, że wszyscy byliśmy kochani w mniej lub bardziej niewłaściwy sposób.
  • Nie doświadczywszy prawdziwej miłości nie umiemy przekazać jej innym.

Po prelekcji otrzymaliśmy pytania do refleksji i po przypomnieniu zasad rozpoczęła się dyskusja. Wśród obecnych było wielu nowicjuszy i, co ciekawe, większość z nich zabierała głos i dzieliła się swoimi bolączkami, nawiązywała do tematu przewodniego. Niektórym osobom towarzyszyły ,,bratnie dusze”, które wspierały je swoją obecnością (przyjaciółki, krewne, znajome).

Na zakończenie Ojciec Sylwester odmówił modlitwę i pobłogosławił wszystkich. Tak zakończyła się część wspólnotowa. W dalszym ciągu trwały rozmowy indywidualne, do dyspozycji była i psycholog, i duchowny, i każdy, do kogo zwróciłby się ktoś potrzebujący rady, wsparcia, a chociażby tylko wysłuchania.

Kolejne spotkanie 17 listopada! 🙂 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Kronika