Sanktuarium

Duszpasterzem wspólnoty jest o. Stefan Tuszyński OFMConv. Zapraszamy na spotkania w pierwsze wtorki miesiąca - Msza św. o godz. 17.00 (od listopada do marca) albo o godz. 18.00 (od kwietnia do października), a po niej spotkanie oraz w trzecie wtorki miesiąca - Adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy Franciszkańskiego Domu Formacyjno-Edukacyjnego godz. 18.00 (w okresie jesienno-zimowym) lub 19.00 (w okresie wiosenno-letnim).
Sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej >>
Diecezja Bielsko-Żywiecka >>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

Spotkanie 1 grudnia jak zwykle rozpoczęliśmy Mszą Św. w Sanktuarium MB Rychwałdzkiej w intencji przebaczenia i pojednania małżonków w kryzysie. Następnie udaliśmy się do kawiarenki Domu Rekolekcyjnego gdzie odbyła się dalsza część spotkania, podczas którego była omawiana dalsza część zagadnienia „Jak zgadzać się na własne życie?”.

Temat tego spotkania to „Czy można zgodzić się na własne życie?

  • Jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie! Nie jesteśmy odpowiedzialni za nasze zranienia w miłości z najmłodszych lat oraz za skrzywdzenia, których doznaliśmy od innych. Jesteśmy jednak odpowiedzialni za nasze dorosłe, obecne życie. I choć nasza przeszłość wywiera na nas pewien wpływ, to jednak nas nie determinuje. Możemy nauczyć się kochać siebie i kochać innych z naszą przeszłością.
  • Poznając jednak naszą ludzką słabość, głębię naszych życiowych zranień oraz wynikające z nich zagubienie życiowe, wydaje się nam nieraz mało prawdopodobne abyśmy mogli sprostać temu życiowemu zadaniu.
  • To, że nie byłem kochany tak jak tego pragnąłem, że miałem taki a nie inny dom, że mnie skrzywdzono i odrzucono – to nie jest moje przeznaczenie. To mój los. A moje „przeznaczenie” polega na tym, że przyjmuję swoją przeszłość, aby na niej zbudować moją przyszłość.
  • Zranienia w miłości, szczególnie te wyniesione z wczesnego okresu naszego życia, mogą być pewnego rodzaju przeszkodą, na drodze do pełnej akceptacji naszego życia, ale tylko w pierwszym etapie akceptacji. Przezwyciężone i uleczone zranienia stają się „miejscem wrażliwości wewnętrznej”, twórczości, pełniejszego zrozumienia innych.
  • Zranienia w ludzkiej miłości to tylko jedno z wielu możliwych zranień. Życie niesie z sobą także inne skrzywdzenia, zranienia, niesprawiedliwości, słabości i ludzkie ułomności. Stają się one życiowym zadaniem wymagającym od nas trudu i ofiary. Nie wykluczają one bynajmniej piękna i szczęścia ludzkiego życia. „Dobro i piękno ludzkiego życia przychodzi zawsze przez trud i cierpienie”.

„Dlaczego trzeba dążyć do zgody na własne życie?” – innego wyjścia nie mamy 🙂 

Albo:

– zgodzimy się na życie i odkryjemy jego sens, smak i radość (także pośród trudu życia), albo:

– będziemy trwać w tępym buncie przeklinając nasze życie. Buntem tym będziemy krzywdzić nie tylko siebie, ale także naszych najbliższych.

Trzeciego wyjścia nie ma.

  • Podstawowe oszustwo, jakiemu często podlegamy, to szukanie jakiegoś „trzeciego wyjścia, trzeciej drogi”. Jezus mówi wyraźnie: „Wasza mowa niech będzie: tak – tak, nie – nie”. Nie mówi: raz – tak, raz – nie.
  • Zgoda na życie domaga się „tak” we wszystkich wymiarach. Jeżeli na pewną formę życia mówimy – tak, a na inną – nie, to rodzi się niespójność, która jest źródłem nerwicowego rozbijania się.
  • Zgoda na życie bardzo się „opłaca”. Dopiero pełna akceptacja życia odsłania nam, jak niezwykły potencjał emocjonalny, intelektualny, duchowy posiadamy, dzięki któremu nasze życie możemy uczynić twórczym i ciekawym. Buntując się przeciwko życiu tracimy wiele sił na budowanie pozorów życia, na życiowe iluzje.
  • Dlaczego można zgodzić się na życie? – intuicyjnie czujemy, że jesteśmy do tego zdolni. Oczywiście bywają chwile zwątpienia, zamknięcia w sobie, rozpaczy, ale są to tylko „chwilowe zaćmienia słońca”. Pragnienie życia, pełnią życia jest głębokim pragnieniem każdego z nas.
  • Akceptacja siebie i swojego życia jest konieczna także ze względu na naszych bliskich. Nikt z nas nie jest samotną wyspą. Ludzkie życie jako wspinaczka alpejska, w której wszyscy jesteśmy powiązani linami.

Człowiek nie pogodzony z sobą i ze swoim życiem zawsze będzie krzywdził innych.

Czego domaga się od nas zgoda na życie?

  1. Szukania celu i sensu życia. Podstawowy warunek pełnej akceptacji życia. Nie możemy zgodzić się na życie „byle jakie”, pozbawione sensu i celu. Szukając zgody na życie zmuszeni jesteśmy pytać, na jakie życie mam się zgodzić? Ostatecznym celem nie może stać się jedynie rozwijanie jednego tylko przejawu ludzkiego życia. Najwyższym przejawem ludzkiego życia, które jednocześnie najwyraźniej odróżnia je od innych rodzajów życia na ziemi, jest życie duchowe, które integruje wszystkie formy ludzkiego życia. „Rozbicie życiowe” – znerwicowanie polega min. na braku płaszczyzny scalającej wszystkie przejawy życia. Aby zgodzić się na życie trzeba odkryć życie duchowe jako płaszczyznę integrującą, scalającą wszystkie przejawy ludzkiego życia.
  2. Determinacji emocjonalnej i duchowej – odwaga, wytrwałość, wierność. Na swoje życie może zgodzić się człowiek, któremu na tym naprawdę zależy, który nie boi się zerwać maski „życia pozornego”. Ponieważ tej odwagi nam nieraz brak, winniśmy prosić Dawcę życia, abyśmy mogli jej doświadczyć i ją odczuć.
  3. Twórczej postawy wobec życia – twórczość duchową, emocjonalną, intelektualną. W prawdziwej postawie wobec życia nie ma rezygnacji, ucieczki, wycofania się z życia. Życie każdego z nas posiada niepowtarzalny charakter – nie może być ono powielaniem cudzych wzorów. Możemy przyglądać się, kontemplować życie świętych – to jednak zgoda na życie nie może być nigdy odtwarzaniem „cudzego” życia w moim życiu, ale jest szukaniem sposobu realizacji MOJEGO życia. Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy poza sobą, na zewnątrz naszego życia (w mądrych książkach, poradach). Aby ją odnaleźć trzeba nawiązać dialog z własnym życiem, z historią swego życia. Bóg działa w naszym sercu w ciągu całej historii naszego życia.
  4. Transcendencji siebie, przekraczania swoich ograniczeń – jest związana z umieraniem, które jest trudne i bolesne.
  5. Zgody na śmierć – przyjdzie moment kiedy sukcesy, przyjemności trzeba będzie opuścić. Jeśli człowiek nie wprowadził w swoje życie Boga, musi buntować się przeciwko opuszczeniu tego co uważał za istotę, rdzeń życia. Zgodzić się na życie można tylko wprowadzając w to życie Boga. W pełnej zgodzie na życie nie ma zatrzymywania się na sobie. Kiedy do końca zgadzamy się na swoje życie, zapominamy o nim i to właśnie jest najwyższą formą naszej zgody na życie.
  6. Obecności drugiego człowieka – zamknięcie w sobie, uciekanie od ludzi jest przejawem ucieczki od życia. Bywają w życiu takie sytuacje, które bardzo trudno przyjąć bez obecności drugiego człowieka. Ale zgoda na życie domaga się także samotności przyjętej z pełną wolnością, samotności, która nie jest ucieczką, ale szukaniem warunków dla wewnętrznego milczenia i pogłębionej refleksji nad sobą.

Oczywiście, że tak rozumiana zgoda na życie przekracza nasze ludzkie tylko siły, wymaga pomocy Boga. Zgoda na życie domaga się obecności Pana Boga. 

Podsumowując:

  • Aby zgodzić się na własne życie nie wystarczy wykonać jakieś ćwiczenia, treningi, zrobić jakiś kurs, poddać się terapii itp.
  • Zgada na życie to jest proces trwający całe życie.
  • Najwyższą formą tej zgody jest zgoda na własną śmierć, kiedy zgadzamy się nie tylko na życie wegetatywne, które kończy się w momencie śmierci, ale zgadzamy się na całe życie, na to które przekracza próg śmierci.

Po wykładzie każdy miał okazję odpowiedzieć na kartkach, na pytania dotyczące wyżej omawianych treści. Następnie po przypomnieniu zasad był czas na dzielenie się.

Spotkanie zakończyliśmy wspólną modlitwą i odśpiewaniem Apelu Jasnogórskiego, a Ojciec Sylwester udzielił nam błogosławieństwa.

Następne spotkanie 15 grudnia!

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Kronika