Sanktuarium

Duszpasterzem wspólnoty jest o. Stefan Tuszyński OFMConv. Zapraszamy na spotkania w pierwsze wtorki miesiąca - Msza św. o godz. 17.00 (od listopada do marca) albo o godz. 18.00 (od kwietnia do października), a po niej spotkanie oraz w trzecie wtorki miesiąca - Adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy Franciszkańskiego Domu Formacyjno-Edukacyjnego godz. 18.00 (w okresie jesienno-zimowym) lub 19.00 (w okresie wiosenno-letnim).
Sanktuarium Matki Bożej Rychwałdzkiej >>
Diecezja Bielsko-Żywiecka >>

Stowarzyszenie OPP

program do pit - darmowy

Po październikowym spotkaniu

Pierwszy wtorek października był dla nas wyjątkowym spotkaniem. Po Mszy Św. w intencji małżeństw w kryzysie zakończonej MODLITWĄ O ODRODZENIE MAŁŻEŃSTWA spotkaliśmy się nareszcie z naszym nowym opiekunem duchowym: Ojcem Stefanem. Przy herbatce i rocznicowym cieście (prawie weselne smaki) naszej Uli, która tak akcentowała wrześniową 14 rocznicę ślubu, przyglądaliśmy się sobie z zaciekawieniem wzajemnym. Ojciec Stefan powiedział trochę o sobie i poprosił o wsparcie, gdyż Sychar zna ze słyszenia, a teraz przyszło mu poznać go od środka. My też pokrótce przedstawiliśmy się Ojcu, tak aby miał wstępny przegląd różnorodności ludzkich spraw, dramatów, upadków i wzlotów, które składają się na wieloraki obraz naszego Ogniska.

Dalej Iwonka poprowadziła już metodą warsztatową dalszą część spotkania. Nasze praca skupiła się wokół dwóch tekstów tekstu Michela Quoista:

„Jeżeli chodzisz do przyjaciela dla zadowolenia, jakie ci to daje, nie mów, że go kochasz… ty szukasz premii. Nie mów: „już jej nie kocham!”, bo wyznajesz, że nigdy nie kochałeś jej prawdziwie. Mów raczej: „Nie czuję, żebym ją kochał”. Ale jeżeli dalej kochasz tego, kto cię zawiódł albo skrzywdził, wtedy kochasz prawdziwie, bo kochasz jego samego, a nie jego obraz, jaki sobie wytworzyłeś, lub spodziewaną korzyść. Kto kocha drugiego, przyjmuje go takim jaki jest, jaki był na początku, i bez warunku, jaki będzie. Jeżeli mówisz: „on jest dla mnie wszystkim” i twoje uczucia, myśli, twój czas, zajęcia są nim wypełnione, tak, że nie możesz udzielać się innym, twoja miłość jest fałszywa. Jeżeli mówisz „od czasu, gdy ją kocham, serce mi się rozszerzyło” i rzeczywiście stałeś się uważniejszy, bardziej gotów i bardziej oddany innym, wtedy twoja miłość jest prawdziwa. Jeszcze nie kochasz należycie drugiego, gdy uważasz, że jest doskonały. Powinieneś, przeciwnie: uważać, że zawsze ma coś do udoskonalenia, cierpieć nad tym, że jeszcze jest niedoskonały, chcieć, żeby się doskonalił, oddać się całkowicie, by mu pomóc dojść do tego (…) Wszyscy ci, co są skazani na stagnację, nie byli dość kochani. Nigdy nie mów: „Nic się z nim nie zrobi!”, „Doszedł już do tego!”, „Nic się z niego nie wydębi!”, „Na próżno się tylko traci czas!”, „Wszystkiego już próbowałem!”. Może i wypróbowałeś wszystkie metody i systemy, ale nie spróbowałeś kochać bezinteresownie, nie licząc na cokolwiek, gdyż tamten jakikolwiek by nie był, zasługuje na miłość, bo od zawsze Bóg nieskończenie go kocha. Kochać swego brata, to w sposób tajemniczy i silny wołać go, budzić,  objawiać go jemu samemu, wydawać go na świat dając mu życie. <ode mnie: prawda nas wyzwoli, wybawi od śmierci>  Nigdy nie przyczynisz się do zwycięstwa swojej drużyny, jeżeli przytrzymasz piłkę przy sobie. Nigdy nie będziesz mógł zebrać plonu, jeżeli nie wrzucisz ziarna w ziemię. Nigdy nie będziesz mógł zrodzić życia, jeżeli nie dasz swojego” 

Musicie zawsze powstawać!

Możecie rozerwać swoje fotografie
i zniszczyć prezenty.
Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia
i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
Możecie przeklinać Kościół i Boga.

Ale Jego potęga nie może nic uczynić
przeciw waszej wolności.
Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go,
by zobowiązał się z wami…
On nie może was „rozwieść”.

To zbyt trudne?
A kto powiedział, że łatwo być
człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym.
Miłość się staje
Jest miłością w marszu, chlebem codziennym.

Nie jest umeblowana mieszkaniem,
ale domem do zbudowania i utrzymania,
a często do remontu.
Nie jest triumfalnym „TAK”,
ale jest mnóstwem „tak”,
które wypełniają życie, pośród mnóstwa „nie”.

Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić!
Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść.
I nie wolno mu odebrać życia,
które ofiarował drugiemu; ono stało się nim.

Po krótkiej refleksji i zadumie nad pięknymi słowami (tylko muzyczki brakowało w tle, a efekt byłby jeszcze większy), otrzymaliśmy kartki z 2 pytaniami (osobne dla mężczyzn, osobne dla kobiet) o okazywaniu sobie wzajemnie miłości. Był czas na pracę osobistą, a dalej, po odczytaniu zasad dzielenia się w grupie, osoby, które chciały się podzielić swoimi przemyśleniami i doświadczeniem, zabrały głos. I właśnie zasady odczytywane na każdym spotkaniu wzbudziły w pewnym momencie mocne kontrowersje. Zapoczątkowało to dyskusję na ważny temat, tylko pozornie niezwiązany z treścią spotkania. Taka widocznie była potrzeba chwili, taki scenariusz okazał się właściwy do realizacji.  Kolejny raz Apel Jasnogórski śpiewaliśmy grubo po 21.00, zmęczeni, ale zadowoleni z przebiegu spotkania.  Temat będzie kontynuowany na kolejnych spotkaniach. Najbliższe w trzeci wtorek miesiąca 18 października rozpoczniemy Adoracją o godz. 19.00. 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Kronika